Noszzzzz uszom nie uwierzyłem! Kątem ucha, jeśli takowy posiadam, zasłyszałem reklamę plastrów oczyszczających organizm z toksyn. Co za bzdury?! Już sobie wyobrażam poranek telemaniaka za kilka lat. Wstajemy rano i zdejmujemy plaster oczyszczający z toksyn, bo zakłada się go a noc, następnie przyklejamy plaster nikotynowy, bo rzucamy palenie, po czym naklejamy kilka plastrów odchudzających, bo dieta hamburgerowa przyniosła taki a nie inny efekt. Pora na poranne golenie. Nowa maszynka i CIACH! – zacinamy się boleśnie na brodzie, więc trzeba przykleić plaster. Taki zwykły, na ranę. Następnie plastry rozgrzewające, bo coś korzonki pobolewają, i plaster witaminizujący, bo owoce drożej wychodzą. Do torby pakujemy plaster żywieniowy, bo na śniadanie w pracy nie ma czasu i plaster poprawiający nastrój, bo życie jakieś takie szare. W ten oto prosty sposób mamy sporządzoną prawie kompletną mumię. Taki, kurwa mać, człowiek-IKEA... do samodzielnego montażu. RAMEN.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz