Czasami odnoszę wrażenie, że podrzucili mnie kosmici. Biorę
także pod uwagę ciężkie schorzenie mózgu i niedorozwój umysłowy. Jest także
drobniutki ułamek prawdopodobieństwa, że jestem całkiem zdrowy, a rzeczywistość
jest totalnie spieprzona. Jakkolwiek by to jednak nie było, zupełnie nie
rozumiem żadnego z aspektów debaty nad tzw. „Tragedią Smoleńską”. To że rozbił
się samolot jest faktem niezaprzeczalnym. To, że zginęli ludzie, jest tragedią
dla ich rodzin i chwilową stratą dla polityki. Chwilową, bo nie ma obecnie w
świecie polityki osób niezastąpionych, o niepodważalnym autorytecie ani też
jednostek dysponujących wiedzą nie do odzyskania. Największą stratą dla kraju
jest czas, który jest w tej chwili poświęcany na wzajemne obwinianie się, a powinien
zostać poświęcony na ratowanie gospodarki o sztucznie podkręcanych wskaźnikach.
Po to poszliśmy do urn! Od roztrząsania wszelakich zdarzeń losowych, nawet w
przypadku zamachów, czy wybuchającej mgły, są wyspecjalizowane struktury.
Ludzie! Otrząśnijcie się! Co przeciętnemu Polakowi daje wiedza na temat tamtych
wydarzeń? Nic! Zupełnie nic poza samym faktem jej posiadania. A i to niewiele
daje, bo każdy człowiek, niezależnie od uzyskanej informacji, ma na ten temat
własną opinię. Litości ! To co dzieje się w tej chwili, jest niczym kłótnia
rodzinna nad grobem zmarłego o to, że ksiądz fałszował, organista był pijany a
zamówieni trębacze powinni grać inny utwór. Jest to co najmniej żenujące.
Od niedawna mam okazję kontem ucha chwytać debaty sejmowe i
włos mi się jeży. Nie w wyniku podenerwowania tonem i treścią ( a raczej jej
brakiem )rozmów. Z dnia nadzień marnotrawiony jest czas wyborców i pieniądze
podatników na pojedynki słowne prowadzące donikąd, wypowiedzi kończone
autorytatywnym „taka jest prawda”. Spory na temat procedur i procedur
sprawdzania procedur są, jak żywcem wyjęte z „Rejsu”. Zadaję sobie więc jedno
pytanie. Gdzie się podziali Polacy?! Gdzie są ci ludzie, którzy po serii
podwyżek wychodzą na ulicę???!!! Gdzie jest nasze poszanowanie własnej
wartości???!!! Czy seriale i debaty-zapchajdziury wyprały w nas resztki
niegdysiejszego honoru? Państwo okrada nas co raz bardziej z roku na rok,
odbiera szanse młodym na godne życie, rządy nie wywiązują się z obietnic
wyborczych, z roku na rok pogłębiają się dysproporcje majątkowe pomiędzy
bogatymi i biednymi, a my siedzimy i żując lichy obiadek deliberujemy na tym,
czy był to wypadek, czy atak kosmitów. Wiedza na ten temat nie zapłaci za nas
czynszu. Nie naleje nam do baku drogiego paliwa, byśmy dojechali drogą (cóż za
dwuznaczność pojęcia) upstrzoną „progami wklęsłymi” do nisko płatnej pracy w
firmie będącej na krawędzi przetrwania. Kto chce, niech siedzi przed ekranem
telewizora i bawi się w specjalistę od katastrof lotniczych, bądź psychologa
postaci serialowych, ale apeluję do wszystkich, w których pozostała choćby
drobna iskra energii. CZAS WYJŚĆ NA ULICE!!!! Kiedyś nie było telefonów
komórkowych, a jakoś to wychodziło, więc tym bardziej powinno się udać teraz. WYJDŹMY
NA ULICE! WALCZMY O NAS SAMYCH !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz