wtorek, 22 kwietnia 2008

Osłu w żłoby dano




















Hmmmmmm....i czego się tutaj napić? :D

Różowe myśli
















Wciąż błąkały się po głowie

uszko















wprost idealne do miziania ;)

A kumpel z za płotu...




















...pociesznie merdał ogonem.

szybko...szybko...!!!!!!!!!

















ktoś tęskni...trzeba gnać! :*

Niewiadomoco :)



















Widziane przez kufel z piwem ;)

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Gdańskie plaże
















Zimny dzień, zimne morze, zimne
ręce...przed sesją foto w kurtce wielkiego ptaka i w spodniach bez paska :)

Całkiem przyjemny lokal...




















...gdyby tylko jeszcze nie robili betonowej panierki na paluszkach drobiowych, to mógłbym się tam zameldować na pobyt stały ;)

zakuty łeb jeża















Również by Maziar...aktualnie montujemy kuszę z resoru od Warszawy...będzie przebijała mury :)

Zastygnięty w wyczekiwaniu
















Made by Maziar - spec od zbroi

piątek, 18 kwietnia 2008

Przymiarka do słomki...












...w wykonaniu qzynki, wygląda dość...hmmmmm...apetycznie ;)

Dla Ciebie

Zabiłem siebie dziś w sobie

Umarła cząstka mnie we mnie

Przyjemnie było mi ze mną

Przykro mi będzie bez siebie

Dla Ciebie rodzę się w sobie

Sam muszę poznać dziś siebie

Tą śmierć dedykuję Tobie

Tworzę się w sobie dla Ciebie

czwartek, 17 kwietnia 2008

Urywki z życia Hildebranda Paćkwy

Hildebrand Paćkwa to znany w południowych prowincjach Górnej Wolty hodowca nakrapianych mydelniczek bezkofeinowych. Jego talent ujawnił się po tragicznym wypadku, kiedy to zaatakowała go rozbrykana dywizja pancernych patisonów ultrafioletowych. Z wypadku wywiązało się sznurowadło konserwowane benzoesanem sodu, które powiedziało, że Gluś śmierdzi. Wolało ono towarzystwo Hildebranda P., niż zgraję sukulentnych rozhermetyzowanych uszczelek fibrowych. Stwierdzenie sznurowadła wywołało zamieszki na tle rasowym pomiędzy ekstremistyczną bojówką pudli bezdomnych, a stowarzyszeniem latających szlifierek na dotarciu. Było to w pierwszym roku ery zakatarzonych onucy i rozgwizdanej

Patagonii . W tymże roku Hildzio wydał swe pierwsze dzieło : poemat czterojajeczny pt. „Bromba w protokooperacji z wirusami krowianki i ich wpływ na kolory nadprodukcyjnych dolnopłuków chronicznych z podmokłej fabryki paznokci słodko-kwaśnych i maślaków dygresyjnych o amplitudzie = 5 mm słupa rtęci”. Poemat ten wygrał główną nagrodę w konkursie im. Eweralda Bźdźiągwy. Paćkwa otrzymał drylownicę do wózków widłowych z systemem TAED oraz ochraniacze na karnisze uwęglanowione, które bezgłośnym chlupotaniem pępka kurtyzany inwigilują transcendentalną czasporzestrzeń. Tegoż roku Hildzio wyszedł za mąż za zarządzającego, po czym pożarł swymi bezzębnymi pośladkami ślepego maszynistę, który swym nadpobudliwym pionowzlotem wjechał mu na ambicję mówiąc, że gorący kubek najlepszy. Dwa lata później, w przypływie weny, Paćkwa stworzył symfonię czterojajeczną z ekstraktów naturalnych syfonów wpustowych do kiszenia anhydrytu w plwocinach szczytu, pt. „ Symfonia O-dór jak sto pięćdziesiąt „. Utwór ten miał przeogromny wpływ na kampanię buraczaną, poprzez pojawienie się kuglarza, który zmieniał wszystkich w zieloną noc lub trzynastego w piątek. Na to Hildzio, będąc głodnym nie na żarty, zeźlił się srodze, bo nie dość, że kuglarz, to jeszcze syntetyczny krochmalony komar rzucił niskopiennym tenisówkiem w wyżymaczkę o kącie nachylenia wahacza wstecznego równym, w punkcie odniesienia błyskotliwości żarówek, amplitudzie maślaków dygresyjnych. Po tym wybryku postanowił dokonać swego żywota i oznajmił wszem i w wobec: „Śmierć autorytatywnym myszom kościoła Orgazmu Bożego, potępienie agregatom z pierza poliuretanowego. A tak, trywializując, to fuck it all!!”. Paćkwa zmarł w przedostatnim roku ery zakatarzonych onucy i rozgwizdanej Patagonii. Przyczyną śmierci, jak określił koroner, był ciężki atak gównozy na widok przebiegającego stada niskokalorycznych katapult, udających się do Patagonii na zlot agentów ubezpieczeń i innych strasznych słów. Jeżeli znormalniejemy, nie spotkamy się już z żadnym z wcieleń Hildebranda Paćkwy.

Z ekumenicznym pozdrowieniem : Napiwek! Nawinek! Napletek!

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Elektroniczne flałersy...















...dla rzeczywistej kobiety.
Obiecaj więcej nie wchodzić do studni :)

A neptun wypiął się na nas...





















...i sprowadził deszcz.

Kupię sobie jedną...



















...czymkolwiek jest eza turystyczna :)

Fantazja kibica Lechii







































Jakie fantastyczne rzeczy można zrobić z arbuza...

Wielki Gdańsk...















...i jego ogromne komisariaty. :)))))

Długa droga do szczęścia...















...zakończona nad wyraz przyjemnie :)

niedziela, 6 kwietnia 2008

Wszystkie kwiaty tego świata...















...zakwitną dla Ciebie. :*

Nie wszystko złoto...















Nieoczekiwany atak chmur deszczowych na skąpane w słońcu pole rzepaku.

Brak dostępu do sieci...















...czasami ratuje zmiętą codziennością psychikę.

Gdyby ktoś miał ochotę...


...zjeść metalowy kontener, to ten odpada. :D

Ujarzmiony




















A jednak są sposoby... ;)

Ukryte piękno















Ciekawe, co z tego rozkwitnie, jaki będzie miało kolor i jak długo przetrwa w stanie niezmienionym? :)

sobota, 5 kwietnia 2008

Kurza ślepota


POSTRZEGAMY

ŚWIATA RAMY

TAK, JAK DALEKO WZROKIEM SIĘGAMY.

LECZ NIEKTÓRZY

MAJĄ KURZY



To tak w nawiązaniu do pewnej porannej rozmowy na GG ;P


Ciche pomruki wulkanu















Ciekawe, kiedy nastąpi wybuch...?
Będzie to chyba jedno z najciekawszych doświadczeń w życiu. :)

piątek, 4 kwietnia 2008

Po zmianie czasu....















...samopoczucie w pracy wygląda dokładnie tak. :(

Czy to jeż, czy kot?















kłuje, a pomrukuje...dziwne zwierzę...i to dziwne pobrzękiwanie łańcuchów ;)